Niepogoda w bazie pod K2

7 lipca 2016

Niepogoda w bazie pod K2 – luźne zapiski Jurka z ostatnich dni, w tle muzyka Kazika;
Znowu w nocy spadło 10 cm śniegu, mgła a właściwie chmury na wysokości bazy K2. Wstaję jako pierwszy, odgrzebuję panel słoneczny, bo słońce przebija się przez chmury nad Broad Peak Nord, podłączam laptopa do ładowania.

Od rana trochę nerwowo – jeden z naszych sąsiadów – mamy messy obok siebie i wspólny akumulator – zwany przez nas ‘opaloną łydą’ odłącza ładowanie naszego laptopa i podłącza własny. Krótka awantura kończy się niczym –zostajemy bez prądu, nie znam niestety węgierskiego.

Pijemy mix tea przed śniadaniem, przychodzi kucharz po tabletkę od bólu głowy. Za chwilę kolejny cook obcina sobie opuszek palca przy krojeniu, więc Jarek zakłada mu opatrunek. Podają śniadanie, czyli wielka niewiadoma: ktoś zamawiał gotowane – dostaje sadzone, kto omlet – dostanie porrige, do tego jakieś ograniczenia, bo tylko po jednym jajku na głowę,. Część Sherpów schodzi z góry, więc Paweł i Marek idą na przeszpiegi do innych wypraw dowiedzieć się jakie warunki są w górze po ostatnich opadach.

Przedwczoraj dopiero było gorąco –współpracujący z nami Włoch Simone najpierw zrobił awanturę kucharzom, że łeb zabitego yaka zu leży z warzywami na zapleczu kuchni, potem postanowił zrobić żeberka z jaka po włosku. Niestety trzeba było mieć zęby jaka, żeby pogryźć mięso z żeberek, a właściwie z żeber. Kucharze zirytowani, że zmarnowało się mięso, w ramach retorsji zrobili następnego dnia pizzę po pakistańsku, więc w rezultacie wyszło 1:1. Potem były znów żeberka po pakistańsku, już miękkie, ale mamy niejasne przeczucia że zrobione z tych twardych wygrzebanych ze śmietnika.

Wczoraj zakończył się Ramadan, więc odbył się mityng oficerów łącznikowych i liderów u największej komercyjnej wyprawy, okazało się że jesteśmy mocno strzeżeni –w bazie jest kilkunastu oficerów łącznikowych. Impreza zakończyła się tradycyjnymi tańcami w kółeczku w takt śpiewów i walenia patykami w bębny.

Gazy już dotarły, brakuje nam jeszcze akumulatora Goal Zero, który wędruje z Karachi, ale już został namierzony – przez pomyłkę dotarł do bazy pod Gashebrumami – to niedaleko, jeden dzień drogi, więc skończą się nasze problemy prądowe.
Pozdrawiamy i do usłyszenia!


Foto: Baza o poranku

A my przypominamy, że NADAL TRWA zrzutka! :) https://pomagam.zrzutka.pl/k2-dla-polakow

  • Patronat
    Partnerzy
    Sponsorzy Wsparcie